Grecy i Macedończycy w Dziwnowie

W 1933 roku, wraz z dojściem do władzy Adolfa Hitlera, zaczęła się szeroko zakrojona rozbudowa niemieckiej armii. Początkowo jeszcze półoficjalnie (z uwagi na wciąż obowiązujące „wersalskie” obostrzenia co do liczebności żołnierzy), ale nie mniej intensywnie, rozpoczęto przygotowywanie zaplecza pod stopniowo odbudowywaną armię.

Oznaczało to powstawanie nowych i rozbudowę już istniejących garnizonów a także tworzenie kompleksów wojskowych tzw. specjalnego przeznaczenia. W planach, które były z tym związane znalazł się też Dziwnów, w którym w drugiej połowie 1933 roku rozpoczęła się budowa dużego zespołu koszarowego (pod budowę wydzielono obszar obejmujący ogromną połać cypla w tzw. Zachodnim Dziwnowie).

Była to bardzo duża inwestycja (prawdopodobnie największa w historii całego regionu – trwała 5 lat), jednak dla odradzanych niemieckich sił zbrojnych bardzo istotna i ważna. Z racji położenia Dziwnowa oraz bardzo dobrych warunków komunikacyjnych, została tutaj utworzona baza szkoleniowa Luftwaffe. Wojennego rzemiosła mieli tutaj uczyć się m.in. piloci wodnosamolotów oraz specjaliści od łączności.
Po zakończeniu II wojny światowej i po przejęciu przez Polskę Dziwnowa, dotychczasowa jednostka niemiecka została przejęta przez armię czerwoną, a następnie przekazana w całości (bez wydzielenia obszaru przez nią kontrolowanego) wojsku polskiemu.
W międzyczasie w dalekiej Grecji wybuchła wojna domowa. Państwa socjalistyczne (do których zaliczała się już wtedy Polska) podjęły próbę pomocy greckim komunistom. Polsce w swojej roli przypadło przyjęcie rannych. Podjęto tym samym decyzję, aby umieścić ich w strefie zamkniętej (nadgranicznej), a konkretnie w byłej bazie lotniczej Luftwaffe, położonej w Zachodnim Dziwnowie. Przemawiało za tym, poza możliwością odizolowania rannych, także dobre zaplecze medyczne, które zostało przejęte po niemieckim garnizonie (miejscowy, poniemiecki szpital wojskowy był bardzo dobrze wyposażony).
Transport rannych greckich bojowników odbywał się poprzez albańskie porty, skąd odpływały statki mające jako punkt docelowy Świnoujście. Pierwszy transport przybył 25/26 lipca 1949 roku.

Okazało się, że w transportach tych przybywali nie tylko Grecy ale też i współpracujący/wspierający ich Macedończycy. Sam szpital (ośrodek) został oznaczony kodową nazwą – SZPITAL 250.
Rekonwalescenci, których udało się wyleczyć opuścili Dziwnów, osiedlając się m.in. w Szczecinie i na Dolnym Śląsku. Niewielkiej grupie udało się wrócić do swoich ojczyzn, choć wiązało się to z dużym ryzykiem, bowiem powstanie komunistyczne (na ich nieszczęście) upadło. Grupą, która na stałe związała się z Dziwnowem byli Ci ranni, których nie udało się wyleczyć i którzy w wyniku poniesionych ran zmarli.

Ich szczątki spoczywają na terenie jednostki wojskowej w Dziwnowie, jednak do dnia dzisiejszego cmentarz jako zwarty i wydzielony obszar się nie zachował. W zamian za to, miejscowe władze wystawiły na jego byłem terenie pomnik – jest on jednak na obszarze zamkniętym stacjonującej tu jednostki wojskowej. W latach 90 tych XX w. nowe miejscowe władze ufundowały nowy pomnik upamiętniający tamte wydarzenia. Znajduje się on w parku przy ulicy Parkowej.
Aby podkreślić więź mieszkańców Dziwnowa z historią regionu i co za tym idzie, zaakcentować także obecność obywateli Grecji w tych trudnych powojennych latach, rokrocznie organizowany jest w Dziwnowie tzw. Dzień Grecki, podczas którego można spotkać potomków i członków rodzin leczonych tutaj rannych. Wydarzenie to, poza akcentem historycznym ma charakter głównie poznawczy i stała się już jedną z ciekawszych atrakcji letniego programu miasta.

DG_0

Warto dodać, iż sposoby leczenia jakie były wdrażane podczas obecności rannych greków i Macedończyków oraz rozwiązania stosowane w ich rehabilitacji były dla rodzącego się po wojennej zawierusze polskiego świata medycznego, bardzo ważnym i istotnym doświadczeniem. Szereg z nich stało się w późniejszych latach obowiązującym standardem leczenia, a zdobyte wówczas przez kadrę lekarską doświadczenie, procentowało jeszcze przez wiele, wiele lat.


Tekst opracowano na podstawie materiałów i zdjęć dostarczonych przez Grzegorza Oleszczuka (w tym z archiwum „Szaniec Dziwnów” oraz „Vikings Balic Team Dziwnów”).